Jak wygląda los Szanghajskich kobiet? Lisa See -"Dziewczęta z Szanghaju"

*fotografia mojego autorstwa*

Autorka: Lisa See
Tytuł: "Dziewczęta z Szanghaju"
Wydawnictwo: Świat Książki 
Ocena: 5/10


Witam, wielki powrót? Czy wielki? No może nie, ale powrót, ostatnio nie miałam czasu, weny, siły, a w końcu chęci by cokolwiek zrobić, w kierunku napisania choćby notatki do wpisu, ale w końcu jako postanowienie noworoczne powracam tu. Niestety nie mogę obiecać że będę tu regularnie, ale postaram się tak często, jak tylko będzie to możliwe. Wyszłam z wprawy, więc ta recenzja będzie słaba, jak nie bardzo słaba...

Lisa See, jak wszyscy dobrze wiedzą, nie mam z nią najlepszych relacji, aczkolwiek wiele znajomych polecało mi obie części. Dziś skupię się na pierwszej części.
Tytułowe dziewczęta, to dwie młode kobiety, siostry mieszkające, w tytułowym Szanghaju, który w latach międzywojennych, był największym miastem Chin, a przy tym międzynarodową metropolią, jak zresztą jest dziś. Beztroskie, młode, piękne, myślą że świat należy do nich. Pochodząc z zamożnej rodziny, nie martwią się o przyszłość. Rozpieszczone do cna, nie znają słowa: nie.  Życie sióstr płynie w sielskiej atmosferze, dnie przesypiają, noce wypełnione są lekką pracą, modelek, oraz licznymi bankietami, imprezami. 
Jednak jak to zawsze w książkach wcześniej wspomnianej autorki, sielanka się kończy i nadchodzą kłopoty. 
Pewnego razu, kiedy wraz z rodzicami spożywał kolację z rodzicami, starsza z sióstr Pearl zauważyła że coś się zmieniło w ich mieszkaniu. Zniknęła klimatyzacja, draperie, drogocenne dzbany, czy lampy, a przede wszystkim zniknęła cała służba, za wyjątkiem kucharza, który z nimi mieszkał, nie mając się gdzie podziać. Matka, jak i młodsza siostra zachowywały się, jakby nic się nie stało. Tego wieczoru, ojciec Pearl i May, prosił by dziewczyny zostały po kolacji w domu, aczkolwiek May, jako ulubienica domowników, wykorzystała swoją i pozycję. Dziewczęta wybrały się na miasto, do swojej "pracy", następnie na imprezę.
Grom z nieba spada na dziewczyny, kiedy dowiadują się od razu po powrocie, że ich ojciec wydał je za mąż, by spłacić swoje długi, których dorobił się na hazardzie, jak i zatargach z Zielonym Gangiem, największą mafią w Szanghaju w dwudziestoleciu międzywojennym.
Siostry muszą poślubić, synów mężczyzny, u którego ich ojciec miał dług. Obie docierają do USA, gdzie mieszkają ich mężowie, nie jest to oczywiście nic łatwego, bo w czasie, gdy miały ruszyć do Stanów wybuchła wojna z Japończykami. W tej części warto nadmienić, że May była w ciąży, jednak nie ze swoim papierowym mężem, lecz oficerem japońskim. Oczywiście siostry opracowały plan, w który nikt o zdrowych myślach by nie uwierzył, ale w fikcyjnej książce, wmówiły służbom celnym, że dziecko, należy do Pearl i jej papierowego męża.
American Dream, kto o nim nie marzy? Aczkolwiek w przypadku pięknych dziewcząt, nie jest to tak kolorowe. Trafiają do domu mężów, jako niewolnice, a nie żony. Kiedy myślą że ich sytuacja zaczyna się stabilizować, Pearl odkrywa smutną prawdę, że jej mąż również jest papierowym synem, więc nie może przeciwstawić się swojemu rzekomemu ojcu, który jak się okazuje też jest nielegalnym imigrantem. Niedługo później May dostaje pracę, jako aktorka, a jej siostra zachodzi w ciążę. Pearl rodzi martwe dziecko, a przy tym dowiaduje się że brat jej męża jest nieuleczalnie chory?
Jakie są dalsze losy kobiet? Czy wyjdą na prostą? Czy spotka je coś dobrego? Tego musicie dowiedzieć się w końcowych rozdziałach książki.

Moja opinia!
Książka jest tak przewidywalna, jak jej okładka. Kiedy zaczynamy czytać rozdział, ba nawet przeczytać tytuł rozdziału, już wiemy o czym on będzie. Czytałam wiele książek o Chinach i ta zapewne nie będzie moim faworytem. Jeśli ktoś lubi książki, gdzie mamy do czynienia z przewidywalnością zdarzeń i historiami wyssanymi z palca, to ta książka jest dla was...

Ode mnie dziś to tyle, wszystkiego najlepszego w roku 2020!
Panda